Różaniec z fasolek

Witaj,
Nasza przygoda z Różańcem z fasolek zaczęła się, gdy moja Mama otrzymała od jednej osoby fasolkę z ornamentem, przypominającym monstrancję z Hostią.

Okazało się, że nie jest to w żaden sposób namalowane, ale fasolki już takie rosną!
Po niedługich poszukiwaniach w Internecie, udało nam się znaleźć garść informacji – zamieszczam je na końcu wpisu.
Mama posadziła kilka fasolek i zaczęła z nich wykonywać dziesiątki Różańca, siódemki (Różaniec do Siedmiu Boleści Matki Bożej), a także całe Różańce, którymi obdarowywała znajomych.
Rok później posadziła ich więcej, rok później jeszcze więcej…
Od tego czasu nasz ogródek corocznie zmienia się w plantację fasolek 🙂
Mama sama je sadzi, podlewa, pielęgnuje (w tym walczy ze ślimakami :-), a następnie zrywa i na jesieni wykonuje z nich Różańce.
Przy tym modli się za osoby, które je otrzymają.




Historia fasolki z wizerunkiem Hostii
Podczas Wielkiej Rewolucji Francuskiej, kiedy za głównych wrogów ludu uznano duchowieństwo i kościół katolicki, miało miejsce powszechne prześladowanie kleru oraz niszczenie wszystkiego, co w jakikolwiek sposób wiązało się z Kościołem.
W tym czasie na terenie Alzacji, która podczas rewolucji w 1789 r., pod względem administracyjnym była częścią terytorium Francji, wydarzyło się coś, w czym można dopatrywać się wspaniałego Daru, cudu Eucharystycznego, którego owoce można podziwiać aż do dziś.
Opowieść o tym zachowaną w przekazach ustnych Alzatczyków, dopiero po upływie 200 lat od tamtego pamiętnego wydarzenia, w 1989 roku spisał i opublikował M.F. de Bussang, odświeżając pamięć o tym wydarzeniu i poprzez media nagłaśniając ją na cały świat.
Oto ona:
„W ogarniętej antykatolicką rewolucją Francji, kiedy prześladowano duchowieństwo, obowiązywał zakaz przechowywania Najświętszego Sakramentu.
Proboszcz pewnej małej alzackiej wioski, której nazwa [dziś już] nie jest znana, zaniepokojony wzrastającą falą terroru brygad rewolucyjnych, zagrażających jego parafii, zastanawiał się, gdzie może bezpiecznie ukryć Najświętszy Sakrament. Nie mogąc jednak samemu znaleźć odpowiedniego miejsca, poprosił o radę swoją gospodynię. Kobieta pomimo zagrażającego jej oraz całej wiosce niebezpieczeństwa, wskazała swoją działkę obsadzoną rosnącą na tyczkach fasolą. Tam też ukryto monstrancję z Najświętszym Sakramentem aż do czasu opuszczenia okolicy przez rewolucjonistów.
Jakież było zaskoczenie kobiety, kiedy w jesieni, w czasie zbiorów, odkryła, że na każdym maleńkim ziarenku fasoli znajdują się tajemnicze brązowe znaczki, choć posadziła całe białe nasiona. Zabrała więc kilka fasolek, by je pokazać proboszczowi, który natychmiast rozpoznał w nich wizerunek małej Hostii ukrytej w brązowej, zdobionej monstrancji.
Widząc to, bez wahania oznajmił zdziwionej parafiance: „Droga pani, to jest podziękowanie za pani odwagę i głęboką wiarę. Gdyby Hostie z kościoła zostały odkryte w polu rolnym, gdzie je ukryliśmy, ja i pani zostalibyśmy rozstrzelani, pani dom spalony, a może i cała wieś”.
Źródło:
https://radioniepokalanow.pl/nie-ma-jak-u-mamy-niezwykly-cudowny-rozaniec-z-fasoli/
Strona o uprawie fasolek:
http://www.bezogrodek.com/2015/12/fasola-eucharystyczna-z-hostia.html
Kontakt:
rozaniec-z-fasolek@wp.pl